Przytłoczenie

djovan-anxiety-10012996Żyjemy szybko. Za szybko. Każdy dzień przypomina wyścig, w którym trudno nawet określić linię mety. Budzik wyrywa nas ze snu, telefon od pierwszych minut zasypuje powiadomieniami, a lista obowiązków zdaje się rosnąć szybciej, niż jesteśmy w stanie ją skracać. Praca, rachunki, oczekiwania innych ludzi, presja sukcesu, konieczność nieustannego „radzenia sobie" — wszystko to układa się w ciężar, który coraz częściej nosimy w milczeniu.


Uczucie przytłoczenia nie pojawia się nagle. Ono narasta powoli, niemal niezauważalnie. Zaczyna się od zmęczenia, którego nie tłumaczy jedna nieprzespana noc. Potem przychodzi rozdrażnienie, brak cierpliwości, trudność w skupieniu. W końcu nawet najprostsze czynności wydają się wysiłkiem ponad siły. Człowiek funkcjonuje, wykonuje swoje obowiązki, odpowiada na wiadomości, uśmiecha się do ludzi — a jednocześnie ma wrażenie, że wewnętrznie tonie.
Współczesny świat nauczył nas, że trzeba być produktywnym. Mamy rozwijać się zawodowo, dbać o relacje, zdrowie, wygląd, finanse i samopoczucie jednocześnie. Odpoczynek coraz częściej traktowany jest albo jak luksus albo oznaka słabości. Nawet chwile wolne próbujemy „wykorzystać efektywnie", by nie dawały poczucia zmarnowanego czasu. W rezultacie żyjemy w ciągłym napięciu, jakbyśmy nie mieli prawa zatrzymać się choćby na moment.
Najtrudniejsze w przytłoczeniu jest poczucie osamotnienia. Wydaje nam się, że inni radzą sobie lepiej, że tylko my nie nadążamy. Media społecznościowe wzmacniają to złudzenie — oglądamy cudze sukcesy, idealne zdjęcia, uporządkowane życia i zaczynamy wierzyć, że problem tkwi w nas. Tymczasem wielu ludzi nosi w sobie ten sam lęk, tę samą presję i to samo zmęczenie, tylko rzadko mówi o tym głośno.
Czasem największym aktem odwagi nie jest dalsza walka, lecz przyznanie przed samym sobą, że jest nam po prostu za ciężko. Że nie musimy być silni bez przerwy. Że człowiek ma prawo czuć się zmęczony światem, obowiązkami i tempem życia. Dopiero wtedy pojawia się szansa, by na chwilę zwolnić, odetchnąć i odzyskać kontakt ze sobą — z własnymi potrzebami, emocjami i spokojem, który gdzieś po drodze zgubiliśmy.

Żyjemy w ciągłym biegu. Praca, obowiązki, oczekiwania, presja sukcesu — wszystko naraz. Czasem jesteśmy tak zmęczeni, że nawet odpoczynek przestaje pomagać. A mimo to wciąż próbujemy „dawać radę".
Prawda jest taka, że nie trzeba być silnym cały czas. Przytłoczenie nie jest słabością. To sygnał, że człowiek niesie więcej, niż powinien.


Zastanów się nad sobą i tym co czujesz, albo pozwól by ktoś potowarzyszył Ci w tej drodze..

WRÓĆ